Wydawnictwa

UWAGA

Z POWODU PRZERWY URLOPOWEJ ZAMÓWIENIA ZŁOŻONE I OPŁACONE DO DNIA 09.06.2017 DO GODZINY 12:00 BĘDĄ WYSŁANE W ŚRODĘ 09.08.2017, PÓŹNIEJSZE BĘDĄ REALIZOWANE OD WTORKU 29.08.2017

KSIĘGARNIA STACJONARNA BĘDZIE CZYNNA NORMALNIE Z WYJĄTKIEM: 11.08.2017 (PIĄTEK), 12.08.2017 (SOBOTA) i 14.08.2017 (PONIEDZIAŁEK).

ZA UTRUDNIENIA PRZEPRASZAMY

ARNHEM 1944 - PLANSZOWA GRA STRATEGICZNA

ARNHEM 1944 - PLANSZOWA GRA STRATEGICZNA
Dostępność
Wysyłka w
24 godziny
Cena: 68,00 zł
Cena netto: 55,28 zł
Cena sugerowana wyd.: 70,00 zł
szt.

Planszowa gra strategiczna dla 2-6 osób, od lat 14, plansze: 2 x 50x70 cm, 360 sztancowanych żetonów, instrukcja, scenariusze.

Bitwa o Arnhem, a w zasadzie bitwa o korytarz lądowy łączący to miasto z terenami zajętymi przez wojska alianckie, toczyła się od 17 do 26 września. To 200 tysięczne miasto we wschodniej Holandii stało się synonimem największej bitwy wojsk powietrzno-desantowych, jaką widział świat. Ponad 35 000 spadochroniarzy i żołnierzy piechoty szybowcowej wykonało desant na głębokość 120 km. Ich zadaniem było opanowanie wszystkich mostów pomiędzy Arnhem a Valkensvard, skąd atakował XXX Korpus Armijny generała Horracks'a. W skład tego korpusu wchodziły najlepsze dywizje brytyjskie, w tym Dywizja Pancerna Gwardii, 43 i 50 Dywizja Piechoty oraz jednostki wsparcia. Jednostkami spadochronowymi były: 1 brytyjska Dywizja Powietrzno-Desantowa, polska 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa oraz amerykańskie 82 i 101 Dywizje Powietrzno-Desantowe.
Już od samego początku operacji zaczęły się kłopoty. Alianci nie dysponowali tak ogromną ilością saniolotów transportowych, by przewieźć spadochroniarzy w ciągu jednego dnia. Postanowiono zatem rozłożyć desant na trzy dni, tracąc tym samym możliwość zaskoczenia przeciwnika jednym silnym uderzeniem. Co gorsza, wszystkie samoloty uczestniczące w operacji startowały z lotnisk w Anglii i były tym samym uzależnione od zmiennej pogody panującej na wyspach. Katastrofalnym błędem było nieprzygotowanie środków łączności dla 1 dywizji brytyjskiej, przez co spadochroniarze nie mogli wezwać pomocy. Nawet wtedy, gdy działa XXX korpusu zajęły pozycję na północ od Nijmegen, nie mogły one skutecznie wspierać walczących spadochroniarzy.
Innym problemem stał się powolny ruch jednostek XXX korpusu, wąskie drogi biegnące po nasypach uniemożliwiały jakikolwiek manewr wojsk pancernych, co gorsze, spadochroniarzom nie udało się opanować wszystkich mostów, przez co rozciągnięte kolumny brytyjskich czołgów niejednokrotnie oczekiwały bezczynnie aż saperzy przebiją się ze swym sprzętem do przodu i zbudują most.
Wykorzystując właściwości terenu Niemcy wielokrotnie zatrzymywali alianckie kolumny, ostrzeliwując je zza polderów jednym czy też kilkoma działami, będąc jednocześnie poza zasięgiem dział czołgów brytyjskich. Dopiero rozwinięcie artylerii i jej ostrzał umożliwia) dalszy ruch. Zdarzało się też i tak, że gdy alianci po opanowaniu jakiegoś fragmentu drogi szli na północ, na ich miejsce znów wchodzili Niemcy, blokując kolejne rzuty wojsk. W ten sposób przebiegały walki w korytarzu, a tymczasem Brytyjczycy i Polacy stłoczeni na małym skrawku terenu oczekiwali odsieczy.
Przeciwnikiem Brytyjczyków i Polaków był tymczasem cały II Korpus Pancerny SS gen. Bittricha. Jego dwie dywizje (9 i 10) częściowo wkroczyły do walki już 17 września, izolując poszczególne punkty oporu wojsk brytyjskich. Przewaga Niemców była ogromna i tylko teren, w jakim walczono, pozwalał na skuteczną obronę przed czołgami i działami pancernymi. Ale i Niemcy szybko spostrzegli, że nie zdobędą budynków, w których ukrywali się spadochroniarze. Postanowili zatem zniszczyć wszystkie zabudowania w pobliżu mostu i tą metodą zmusić Brytyjczyków do poddania się. Taktyka ta przyniosła sukces i po kilku dniach 2 batalion, a raczej jego szczątki, poszedł do niewoli (a raczej został do niej zaniesiony, gdyż prawie wszyscy żołnierze odnieśli rany i nie mogli sami się poruszać).
Tymczasem toczyły się walki na przyczółku pod Oesterbeck, gdzie broniła się pozostała część 1 DPow-Des. Teren przez nią opanowany pomniejszał się z dnia na dzień. Niemcy atakowali przez cały czas, dysponowali przy tym ogromną przewagą w artylerii. Jedyną nadzieją dla aliantów walczących na północnym brzegu Dolnego Renu było szybkie nadejście artylerii XXX korpusu. Próżne były jednak oczekiwania. Dowódca tego korpusu zatrzymał swe wojska bezpośrednio na północ od Nijmegen i w obawie przed stratami nie pozwolił atakować w kierunku Arnhem. Jedynie 2 Królewski Regiment Samochodów Pancernych został skierowany bocznymi drogami, by uzyskać połączenie z Polakami w Driel, lecz gdy już do tego doszło jednostka ta nie podporządkowawszy się rozkazom gen. Sosabowskiego opuściła Driel i wycofała się do Nijmegen.
Na odsiecz Brytyjczykom próbowała przyjść brygada polska, lecz nie dysponując środkami przeprawowymi nie mogła tego uczynić skutecznie, na domiar złego poniosła dotkliwe straty wśród jednostek przeprawiających.By uchronić honor armii brytyjskiej wykonano jeszcze jeden desant na północny brzeg Dolnego Renu. Wyznaczony do tego 4 batalion pułku Dorset opanował co prawda teren na północnym brzegu, ale poniósł przy tym ogromne straty i musiał się wycofać.
Bilans tej bitwy nie był korzystny dla aliantów. Poległo, było rannych lub dostało się do niewoli ponad 10 tys żołnierzy, przestała istnieć elitarna 1 brytyjska Dywizja Powietrzno-Desantowa, nie zdobyto najważniejszego celu tej operacji, jaką był most w Arnhem. Dalszy rozwój wydarzeń na tym odcinku frontu miał miej sce dopiero w 1945 roku, kiedy to 1 Armia kanadyjska zdobyła całe dorzecze dolnego Renu i oczyściła całą Holandię z wojsk nieprzyjacielskich


Opinie o produkcie (0)

Darmowa dostawa

Darmowa dostawa (Paczka Poczta Polska prio.) już od 300,00 zł.
Sklep jest w trybie podglądu

2011 © Historyczna.com.pl

Click Shop | Hosting home.pl